skip to Main Content

Jak powstał Uniwersytet Dzieci w Polsce?

Uniwersytet Dzieci wziął się z dziecięcych pytań, ale też…  z pomysłu Agaty Wilam, by zrobić coś wartościowego dla dzieci. Własnych miała już w roku 2007 czwórkę, więc właściwie było o czym myśleć. Poza  własną czwórką były też 2 miliony innych polskich dzieci, które zadawały codziennie mnóstwo  pytań, czekając na odpowiedzi. W pewien styczniowy poranek Agata przyniosła mi do krakowskiego Cafe Młynek książkę pt. „Uniwersytet Dziecięcy”. Poprosiła, żebym przeczytała i zbadała, co ciekawego dzieje się w Tybindze, gdzie dzieci przychodzą na uniwersytet na spotkania z naukowcami. Może to jest pomysł dla nas – zapraszać dzieci na uniwersytet, by tam naukowcy odpowiadali na ich pytania. Przyznaję, że byłam dość sceptyczna. Dzieci na uniwersytet? Przesada. Ale oddałam się lekturze, a następnie, posługując się łamaną niemczyzną, wyszukiwałam informacje o uniwersytetach dziecięcych w Niemczech i Austrii. Po 3 tygodniach obie miałyśmy już plan – stworzymy uniwersytet dzieci w Polsce.

Info_prasowe (6)

Agata postanowiła założyć Fundację, która będzie firmować działania naszego przedsięwzięcia. W pierwszych latach nazywała się Paideia – po grecku wychowanie, kultura, kształtowanie młodego człowieka. Do naszych spotkań zaczęła dołączać Bogusia Łuka. W marcu byłyśmy już razem – trzy matki, które chciały pomóc dzieciom w odkrywaniu świata i poszukiwaniu odpowiedzi na pytania. Naukowcy wiedzą najwięcej, dlaczego więc nie mieliby sprostać temu wyzwaniu?

Pomysł powoli przekształcał się w projekt. Postanowiłyśmy zorganizować coś podobnego, co dzieje się w Wiedniu i miastach niemieckich – wykłady i warsztaty dla dzieci prowadzone przez naukowców. Od samego początku wiedziałyśmy, że chcemy, by to dzieci zapytały naukowców o to, co je interesuje. Odwiedziłyśmy kilka krakowskich szkół, w których uczyły się znajome dzieci. Zebrałyśmy ich pytania, informując, że chcemy zaprosić naukowców, by na nie odpowiadali. Wymyśliłyśmy nazwę – Uniwersytet Dzieci. Logo Uniwersytetu Dzieci (już z rakietką i gwiazdkami) zaprojektowała kilkunastoletnia chrześnica naszego znajomego, Jarka Pawlaka, który w tym gorącym okresie spotykał się z nami niemal codziennie, by pomóc w projekcie. Jarek znalazł nam też pierwszego wykładowcę – dra hab. Bartłomieja Dobroczyńskiego z Instytutu Psychologii UJ, który bardzo poważnie podszedł do wyzwania, jakim było poprowadzenie wykładu dla dzieci. Nawiązałyśmy kontakt z  Wszechnicą UJ, za pośrednictwem której wynajęłyśmy salę w Pałacu Larischa na Wydziale Prawa UJ. Oprócz wykładu planowałyśmy też piknik, na który wspaniałe miejsce na krakowskich Bielanach udostępnił nam Wydział Fizyki UJ, a jego pracownicy i studenci zgodzili się poprowadzić warsztaty z astronomii.

Zgłoszenia na inaugurację Uniwersytetu Dzieci – poranny wykład i popołudniowy piknik – przyjmowałyśmy mailowo. Kilka dni przed pamiętnym 26 maja 2007 r. wyglądało na to, że istnieją szaleni rodzice, którzy zamiast wyjechać z miasta w upalną majową sobotę zdecydują się przyprowadzić swoje dziecko na uniwersytet. W przeddzień wykładu miałyśmy tyle zgłoszeń, że nagle zaczęłyśmy się martwić o bezpieczeństwo dzieci.  Zamówiłyśmy obsługę medyczną, która była obecna następnego dnia na rogu Brackiej i Franciszkańskiej.

Krakow_Inauguracja_ (1)

Sobotnim rankiem 26 maja 2007 r. Agata Wilam powitała około 300 dzieci w pękającej w szwach auli. Wykład dra hab. Bartłomieja Dobroczyńskiego nosił tytuł „ Czy zwierzęta mówią tylko w Wigilię? O wyobraźni, wiedzy i zdrowym rozsądku”. Dzieci w wieku 7-12 lat siedziały zasłuchane, zdyscyplinowane i zafascynowane tematem i wykładowcą. Pamiętam, że wykładowca długo dochodził do siebie po wykładzie. Był fizycznie wyczerpany  i bardzo, bardzo przejęty.

Wykładowi dla dzieci towarzyszył wykład dla rodziców – poprowadziłam grupę dorosłych na ul. św. Anny, do mniejszej sali, gdzie po  moim krótkim wystąpieniu dotyczącym idei Uniwersytetu Dzieci odbył się wykład dr Iwony Sikorskiej z UJ pt.  “Czy warto dziecku pokazywać świat?”, przygotowany we współpracy z Ośrodkiem Edukacji Twórczej Kangur. Pamiętam, jak strasznie drżał mi głos i jak bardzo byłam stremowana, przemawiając. To jakiś cud, że rodzice zdecydowali się przyjść ponownie i oddać swoje pociechy w ręce kogoś tak niepewnego jak ja wtedy… Gdy wróciliśmy do auli na Brackiej, nasze rodziny i przyjaciele czekali w holu i już gratulowali nam sukcesu. Ale to nie koniec wrażeń na ten dzień. Po południu miał się jeszcze odbyć piknik. Tymczasem około południa zagrzmiało i przez Kraków przeszła potężna burza, po której zrobiło się pochmurnie i chłodno. Obawiałyśmy się, że nikt nie dotrze na piknik. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Na teren Obserwatorium Astronomicznego UJ na krakowskich Bielanach przybyło 900 dzieci pod opieką dorosłych. Większość skorzystała ze wszystkich atrakcji przygotowanych na to popołudnie i wieczór. Należały do nich: krótkie prezentacje astronomiczne w salkach Obserwatorium, oglądanie nieba przez dwa teleskopy, pracownia malarska pod gołym niebem, gdzie mali studenci malowali planety układu słonecznego, gry i zabawy z chustą Klanzy – również związane z kosmosem – przygotowane przez Kangura. Dzieci i dorośli byli zachwyceni. Kiedy kolejne spotkanie? – słyszałyśmy zewsząd.

Wieczorem wiedziałyśmy już, że właśnie rozpoczęłyśmy tworzenie czegoś bardzo ważnego. Jak się miało okazać – nie tylko dla nas i tych kilkuset dzieci…

Kilka tygodni później wróciłam wraz z rodziną do Warszawy, by w listopadzie otworzyć tam drugi ośrodek Uniwersytetu Dzieci. Pierwszą osobą, z którą spotkałam się w Warszawie, była prekursorka popularyzacji nauki, organizatorka Warszawskiego Festiwalu Nauki, prof. Magdalena Fikus. To spotkanie było o tyle ważne, że odszukanie wykładowców, którzy będą chcieli i potrafili mówić do dzieci, traktowałyśmy z Agatą i Bogusią jako nasze największe wyzwanie. Działalność pani profesor była dla nas bardzo inspirująca. Profesor Fikus niewątpliwie wiedziała najwięcej o popularyzacji nauki w Polsce. Przypomnę, że nie było wtedy Centrum Nauki Kopernik, innych tego typu centrów, muzea nie prowadziły działań edukacyjnych na szeroką skalę, były dość tradycyjne i zamknięte, a naukowcy w swojej masie – hermetyczni.  Pani profesor potrafiła jednak dotrzeć do osób, które potrafiły mówić o nauce prostym językiem, wychodziły poza mury uniwersytetów, a nawet, na Festiwalu Nauki Małego Człowieka – spotykały się z dziećmi. Oczywiście formuła festiwalu nauki znacznie różniła się od tej, którą właśnie stworzyłyśmy, ale po pierwsze jeszcze tego nie wiedziałyśmy, po drugie – mogłyśmy czerpać z ogromnego doświadczenia pani profesor, która nie tylko przychylnie odniosła się do naszego przedsięwzięcia,  ale też wkrótce zaczęła razem z nami prowadzić kawiarnie naukowe dla rodziców Uniwersytetu Dzieci, a przede wszystkim przez długie lata rekomendowała nam wykładowców.

Powróćmy więc do jesieni 2007 roku. Sekretariat pani rektor Chałasińskiej Macukow przyjaźnie odniósł się do pomysłu i po ustaleniach z działem promocji Uniwersytetu Warszawskiego otrzymaliśmy patronat Jej Magnificencji oraz salę w starym budynku Biblioteki Uniwersyteckiej, w której miał się odbyć pierwszy wykład. W listopadzie dr Stanisław Bajtlik otworzył Uniwersytet Dzieci w Warszawie wykładem „Co widać na niebie?”. Z powodu wielkiej liczby chętnych dał dwa wykłady inauguracyjne, a po nich pracownicy biura promocji UW oprowadzili studentów po kampusie głównym. Znajoma mama, Kasia Marciniewicz, perfekcyjnie zorganizowała Straż Rodziców, która obsługiwała całość wydarzenia.  W szeregach Straży znalazł się m.in. tata studenta Kacpra, Grzegorz Kasdepke, nasz późniejszy wykładowca i przyjaciel Fundacji.

Pod koniec 2007 roku działałyśmy już więc w dwóch miastach – program Inspiracje realizowałyśmy w Krakowie i Warszawie i planowałyśmy już od kolejnego roku podział na dwie grupy wiekowe studentów. Generalnie dużo pracowałyśmy nad warsztatami, wiedziałyśmy, że ważne, by dzieci działały i same doświadczały nauki, a nie tylko spotykały się z naukowcami. Chodziło nam nie tylko o to, by dzieci zdobywały wiedzę od najlepszych, ale też nauczyły się samodzielnie myśleć i rozwijały swoje kompetencje. Zajęcia miały inspirować studentów do poznawania różnych dziedzin nauki i odkrywania świata.

Wwa_Inauguracja_przód

Następnym miastem, w którym się pojawiłyśmy, był Wrocław. Organizacją nowego ośrodka zajęła się Klaudia Chmura. Pierwszy wykład odbył się tam w listopadzie 2008 r.  i wygłosiły go prof. Ewa Dębowska oraz Urszula Juszczyk z Instytutu Fizyki Doświadczalnej Uniwersytetu Wrocławskiego. Temat wykładu brzmiał “Niewidzialna siła, czyli o ciśnieniu powietrza”.

Data drugiego wykładu we Wrocławiu zbiegła się z Konferencją Uniwersytetów Dziecięcych EUCUNET w Tybindze, gdzie wybrałyśmy się z Agatą i Bogusią, by spotkać ludzi, którzy zainspirowali nas do podjęcia naszej działalności. Bardzo inspirujące było poznanie Michaela Seiferta, którego znałyśmy ze stron książki Dwóch Sióstr. Dobrze było też zobaczyć, że jest nas tak dużo, że tyle innych ludzi działa podobnie, że możemy wymieniać się doświadczeniami i szukać formuły ewentualnych wspólnych projektów.

Można powiedzieć, że czwarty ośrodek Uniwersytetu Dzieci otworzył nam prof. Piotr Zaborowski, którego poznaliśmy właśnie przez prof. Fikus. Nasz wykładowca i przyjaciel z Warszawy, kibicujący naszym działaniom od pierwszego spotkania przez dość długi czas utrzymywał w tajemnicy, dokąd przeprowadza się z Warszawy. Nie wiedzieliśmy więc gdzie, ale wiedzieliśmy, że na pewno otworzymy razem kolejny ośrodek. Uniwersytet Dzieci w Olsztynie zainaugurował dr Tomasz Sowiński wykładem „Fizyk na rowerze” w maju 2010 roku.

Dziś na Uniwersytecie Dzieci studiuje 7600 dzieci w wieku 6-16 lat, a za pośrednictwem scenariuszy lekcji powstałych na podstawie prowadzonych tam warsztatów, dotarliśmy w ciągu tych 10 lat do 600 000 uczniów szkół podstawowych. Jako Fundacja wkroczyłyśmy też, dzięki pomysłowi Agaty, na drogę zmiany edukacji formalnej w Polsce, a nie tylko inspirowania dzieci do nauki na zajęciach pozalekcyjnych. Na bazie warsztatów Uniwersytetu Dzieci tworzymy wraz z naukowcami pomysły na gotowe lekcje dla nauczycieli, które dostępne są bezpłatnie na platformie scenariuszelekcji.edu.pl. Coraz więcej nauczycieli interesuje się tymi nowatorskimi materiałami oraz metodami prowadzenia zajęć powstałymi na najstarszym i najbardziej rozpoznawalnym Uniwersytecie Dzieci w Polsce.

Agata Wilam przez 8 lat kierowała Fundacją i strzegła w niej tego, co najważniejsze  – poważnego podejścia do dziecięcych pytań i  tego, by nasze zajęcia zawsze były ciekawe. Inspirowała nas, wierzyła mocno w to, co robimy, zarażała swoimi pasjami i dążeniami.  Chciałoby się powiedzieć „wszystko jest możliwe”. Z jednego pomysłu, wizjonerskiego podejścia i konsekwencji Agaty wyrosła  Fundacja, która dziś inspiruje dziesiątki podobnych polskich organizacji i jest ekspertem w popularyzacji nauki oraz rozwija ideę nowoczesnego nauczania na potrzeby szkoły.

Anna Grąbczewska
Prezes Fundacji Uniwersytet Dzieci

Back To Top