KS: Jak oceniasz swoją współpracę z Uniwersytetem Dzieci? Co myślisz o całym tym koncepcie: wprowadzaniu dzieci na uczelnie?RP: Wprowadzanie dzieci na uczelnię jest super. My staramy się zachęcać licealistów, żeby do nas przychodzili, ale to jest trudne, bo oni są już ukształtowani. A dzieci są otwarte. Ja cały czas czuję, że one naprawdę zapamiętują to, o czym im mówię i może kiedyś do nas wrócą! Dzięki zaproszeniu na uczelnię dzieci dowiadują się, jak to wszystko w nauce wygląda. Kiedy wchodzą na zajęcia, widać od razu, że są głodne wiedzy. Wszystko jest dla nich nowe, w laboratorium chcą wszystko zobaczyć, wszystkiego dotknąć. Starałem się im to umożliwić. Jest zupełnie inaczej, gdy obejrzy się jakiś wykład w telewizji, a gdy można rzeczywiście tych przedmiotów dotknąć; zobaczyć pod mikroskopem, jak wygląda ten pył, który badamy. Z tego, co wiem, Fundacja organizuje zajęcia w wielu ciekawych miejscach, takich jak laboratorium, szklarnia czy radio. Ja nadal, jako dorosły, sam chętnie chodziłbym na takie zajęcia, żeby zobaczyć, jak to wszystko wygląda. Jest też tak, że wielu dorosłych studentów przychodzi na zajęcia i są zestresowani, bo jest to dla nich zupełnie nowe środowisko. Jeżeli jako dzieci zobaczą uniwersytet wcześniej, to będą z nim bardziej zaznajomieni. To zależy od szkoły, ale zajęcia w nich są czasami sztywne, a przynajmniej program jest ściśle ustalony. W ramach zajęć na Uniwersytecie Dzieci poznajemy zupełnie nową dziedzinę, poszerzamy horyzonty. Dzieci mogą zadać swoje pytania. W mojej koncepcji wychowania nie ma pytań bez odpowiedzi. Każde pytanie powinno znaleźć swoją odpowiedź. Wszystkie pytania dzieci są ważne. Dzięki temu też same dzieci czują się ważne; oto poważny pan doktor odpowiada na ich pytania. To sprawia, że czują się dowartościowane, a ja sam też czuję się dowartościowany, bo ktoś zadaje mi pytania. Na studiach jest już z tymi pytaniami trudno, większość osób woli się schować, więc taka otwartość dzieci może w przyszłości też zaplusuje. Może nie będą się bały. Bo przecież to bardzo ważne, żeby nie bać się pytać. My jako wykładowcy i nauczyciele jesteśmy dla nich, dla odpowiadania na ich pytania. Całe zajęcia w podstawówkach i liceach mogłyby składać się tylko tego z odpowiadania. Plastyka i WF jak dotąd, a oprócz tego gremium nauczycielskie zebrane dookoła, odpowiadające na pytania. Taką mam koncepcję szkoły.