Ustawienia prywatności (cookies)
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Aby dowiedzieć się więcej i spersonalizować swoje preferencje, kliknij „Ustawienia”. W każdej chwili możesz zmienić swoje preferencje, a także cofnąć zgodę na używanie plików cookie na poniższej stronie.
Polityka prywatności
*Z wyjątkiem niezbędnych
#Edukacja

Inżynieria materiałowa dla całkiem małych studentów – wywiad z mgr. inż. Remigiuszem Nowackim

Autor Kinga Skwira Liczba komentarzy Data wpisu 2024-09-20
Inżynierię materiałową i drukowanie 3D przybliża mgr inż. Remigiusz Nowacki ze Szkoły Doktorskiej Politechniki Warszawskiej, laureat Nagrody Wykładowcy Roku Fundacji Uniwersytet Dzieci. To świetny specjalista i dydaktyk, który uwielbia odpowiadać na dziecięce pytania i rozwijać ciekawość.

Rozmowę przeprowadziła nasza fundraiserka Kinga Skwira.
KS: Jak wygląda Twoja historia z popularyzacją nauki?

RN: Już w szkole przeszkadzały mi niektóre rzeczy – na przykład oceny. Sam miałem dobre, ale często zauważałem, że zadania, które ja wykonywałem samodzielnie, inni wykonywali z pomocą rodziców i dostawali za nie szóstki. Oceny nie odzwierciedlały naszych zdolności i pracy. 

To przekonanie, że w edukacji można coś zrobić inaczej, lepiej, utrzymywało się we mnie przez następne lata. Na przykład: dlaczego na języku polskim omawiamy głównie bardzo stare teksty, często już dość nieadekwatne dla naszych czasów? Czemu nie moglibyśmy analizować np. współczesnych piosenek? I czemu nauczyciel nie mógłby czegoś takiego przygotować, po prostu na zachętę – tak jak na Uniwersytecie Dzieci, gdzie zawsze zaczyna się od zachęty, wzbudzenia w dzieciach ciekawości, często w nieoczywisty sposób? A przecież nauczyciel mógłby zacząć od puszczenia dzieciom piosenki i pytania: jak myślicie, czemu to robię?

KS: I co ma to wspólnego z Janem Kochanowskim? (śmiech) Tak, na naszych zajęciach zawsze zaczynamy od zaciekawienia; dajemy dzieciom powód, czemu właściwie miałoby je coś interesować, czemu warto poświęcić czas na słuchanie wykładowcy.

RN: Tak. Co więcej, moim zdaniem, w szkole nie zachęca się odpowiednio uczniów. Albo inaczej: to, w jaki sposób się uczy, nie pokazuje, że jest po co się uczyć. Chodzi raczej o to, by zdać, zaliczyć i przejść do kolejnego etapu edukacji. Ja od nauczycieli raczej nie słyszałem ani po co się uczymy, ani jak właściwie się uczyć. To kolejna kwestia, która bardzo wiele by dla mnie zmieniła: chociażby to, że poziom pobudzenia ma wpływ na to, jak się uczę. I że kiedy jestem dzieckiem, po prostu są momenty, kiedy muszę szaleć i momenty, kiedy jestem w stanie się uczyć i przyswajać wiedzę.

Pojawiło się więc wiele rozczarowań. Na studiach, kiedy spojrzałem wstecz, zobaczyłem, jak wiele ważnych kwestii jest w szkolnictwie pomijanych. Ale wiem, że to nie tylko wina szkoły, bo są jeszcze rodzice, środowisko, kwestia zagwarantowania dzieciom podstawowych potrzeb bytowych.
KS: Czyli tym, co skłoniło Cię do zajęcia się popularyzacją nauki, było osobiste doświadczenie?

RN: Tak, dużo też nauczyło mnie dawanie korepetycji: moi uczniowie chcieli wiedzieć, czemu się czegoś uczą. Ja zresztą też chcę zawsze wiedzieć, po co coś robię: nie tylko po to, żeby kogoś zadowolić. Ważne jest dla mnie określenie celu i tego, do czego poszczególne rzeczy się przydadzą. Staram się również ubarwiać nauczanie ciekawostkami. Czemu kowal uderza gorący miecz? Czemu później wkłada go do wody? Zawsze staram się dostosować przekazywaną wiedzę do stopnia rozwoju dziecka. To zresztą jest bardzo duże wyzwanie. Jeżeli się uda, pojawia się odzew: uczniowie się zaciekawiają, zadają pytania.

KS: Kiedy prowadziłeś zajęcia dla Uniwersytetu Dzieci, na pewno ta kwestia wypłynęła – twoimi uczniami byli przecież sześcio- i siedmiolatkowie.

RN: Mam to szczęście lub nieszczęście, że jestem szósty z rodzeństwa, a rodzeństwo z kolei ma też swoje dzieci, więc miałem już doświadczenie, jak postępować z dziećmi w różnym wieku. Studenci UD zresztą często zaskakiwali mnie tym, jak dużo wiedzą.

KS: W ramach doktoratu prowadzisz też zajęcia dla dorosłych studentów. Czym różni się prowadzenie zajęć dla dzieci od prowadzenia zajęć dla dorosłych?

RN: Wiedza musi być dostosowana do wieku. Staram się zawsze przedstawiać naukowe zagadnienia w jak najprostszy sposób. Kiedy przygotowuję zajęcia, zastanawiam się, czy będzie to atrakcyjne dla moich odbiorców. Mam wrażenie, że brakuje trochę zajęć technicznych dla młodzieży; bo to za trudne, zbyt frustrujące, bo wymaga prób i błędów. Zwłaszcza w przypadku inżynierii.
KS: O tym też chciałabym porozmawiać: czemu inżynieria materiałowa jest mało popularna?

RN: Chociażby dlatego, że inżynierowie w Polsce wcale aż tak dobrze nie zarabiają – jest to nieproporcjonalne do tego, ile wysiłku trzeba włożyć w naukę. Mamy wybitnych specjalistów, ale jest nam płacone za mało. Jednak kiedy szedłem na studia, inżynieria materiałowa była moim pierwszym wyborem. Zawsze dużo rzeczy mnie ciekawiło i chciałem wiedzieć, czemu jest tak, a nie inaczej: czemu coś działa tak, czemu ten materiał jest taki, czemu się w ten sposób zachowuje. Nawet nie chodziło o materiały, tylko o ogólną wiedzę: czemu coś się dzieje tak, a nie inaczej.

KS: Czym właściwie jest inżynieria materiałowa? Gdybyś miał opowiedzieć komuś, kto pierwszy raz się spotkał z tą nazwą?

RN: Najbardziej podoba mi się taki opis: jest to nauka o tym, co wpływa na to, że jakiś materiał jest taki, jaki jest. I co możemy zrobić, żeby jakiś materiał miał takie właściwości, jakie chcemy.

Badamy materiały, które już istnieją, ale staramy się również wytworzyć nowe, jak np. implanty. Możemy wytworzyć materiały, które będą jak najbardziej zgodne z naszymi tkankami i płynami ustrojowymi, tak aby organizm je przyjął. Albo jeśli chodzi o stale – znamy je od dawna, ale wciąż możemy je udoskonalać, nawet tak podstawowe wyroby jak szyny kolejowe. W moim doktoracie zajmuję się materiałami wsadowymi do druku 3D, które można następnie wykorzystać jako katalizatory.

Ogółem w inżynierii materiałowej wyobrażamy sobie pewien cel, zastosowanie, po czym staramy się stworzyć materiał, który tak właśnie będzie się zachowywał.

KS: Czyli to bardzo konkretna nauka: materialna, z widzialnymi efektami, nawet trochę magiczna, bo mogę wytworzyć materiał, który wcześniej nie istniał, z nowymi zastosowaniami. Nic dziwnego, że dzieciom zajęcia bardzo się podobały.

RN: Tak, sam druk 3D też jest teraz bardzo popularny. Starałem się to przedstawić na zajęciach w ten sposób: mamy drukarkę 3D, ale jak to jest możliwe, że druk 3D się wydarza? Dzieci mogły same obejrzeć filament i zauważyć, że tak jak plastelina, pod wpływem ciepła materiał ten staje się plastyczny, możemy nim manipulować, formować kształty. Jako zaciekawienie, na początku zajęć pochowaliśmy w sali różne przedmioty, a zadaniem dzieci było odróżnienie, które z nich zostały wydrukowane, a które nie. Byłem pod ogromnym wrażeniem wiedzy, z którą dzieciaki już przychodziły na zajęcia.
KS: Jaki aspekt druku 3D najbardziej je interesował? Może pamiętasz jakieś pytanie, które najbardziej utkwiło Ci w pamięci?

RN: Z pewnością to, czy długopis 3D można kupić i używać do drukowania w domu. Odpowiedź była twierdząca, na szczęście nie jest to bardzo drogie. Często padało również pytanie: z jakich materiałów można drukować? Czy można drukować z cukierków?

KS: I można?

RN: Zależy z jakich cukierków. Jeśli jest to masa w wystarczającym stopniu płynna, która następnie zastyga, to jak najbardziej. Dałoby się również drukować z czekolady – i nie tylko. Wszystko zależy od tego, jakiej maszyny użyjemy. Druk 3D wykorzystuje się zresztą coraz częściej w różnych sferach życia.

KS: Jak podobała Ci się współpraca z UD?

RN: Podobało mi się, że zawsze zaczynaliśmy zajęcia od zachęty, pokazania celu nauki. Język inżynierski jest bardzo precyzyjny i hermetyczny, więc sposób przedstawienia, który dostosowany jest do odbiorcy, jest dla mnie bardzo ważny. Uważam, że każdy ma w sobie wewnętrzną chęć do nauki – dobrze jest pokazywać, że po prostu fajnie jest się uczyć.
KS: W roku akademickim 2024/2025 znowu będziesz prowadzić zajęcia dla UD.

RN: W tym roku razem z mgr inż Adamem Liberackim przeprowadzimy dłuższy cykl pięciu zajęć „Szybkie prototypowanie” dla studentów w wieku 12-14 lat. Będą to zajęcia, w trakcie których przeprowadzimy dzieci przez cały proces, od pomysłu w głowie do wydruku. Wspólnie zaprojektujemy, wydrukujemy, złożymy i zaprezentujemy konstrukcję na koniec zajęć: będą to np. prosty samochód, ramię robotyczne.

Ponadto, dla studentów w wieku 8-9 lat poprowadzę warsztaty o tytule „Dlaczego samochód jeździ?”. Ten temat został zaproponowany przez jedną z pracownic Uniwersytetu Dzieci, ale pytanie pochodzi chyba bezpośrednio od dziecka…

KS: Tak – w Fundacji zbieramy pytania dzieci i na nich bazujemy przy tworzeniu nowych zajęć. To są zresztą bardzo częste pytania naszych studentów: Jak coś działa? Jak coś jest zrobione?

RN: To jest ta ciekawość, którą bardzo w dzieciach lubię. Wraz z wiekiem trochę się ją zabija; mówi się, że „ciekawość to pierwszy stopień do piekła”, trochę się dzieci do tej ciekawości zniechęca. Dlatego staram się odpowiadać na wszystkie, najróżniejsze pytania. I zachęcam do własnego szukania odpowiedzi.

KS: Bardzo dziękuję Ci za rozmowę!
Masz dziecko w wieku 6-14 lat, które ma mnóstwo energii i pasji do odkrywania świata?

Szukasz dodatkowych zajęć dla niego, dzięki którym rozwinie swoje zainteresowania i odkryje zupełnie nowe?

Zapraszamy do rekrutacji na II blok zajęć. Rok szkolny trwa, a my chętnie pokażemy Twojemu dziecku świat nauki jeszcze tej jesieni!

Sobotnie naukowe zajęcia na uniwersytetach w Krakowie, w Warszawie i we Wrocławiu to pasjonująca przygoda! >> Dowiedz się więcej!

Zapisz się do newslettera i odbierz prezent >> zapisuję się.

Artykuły, które mogą Cię zainteresować:

Rok pełen sukcesów: określ swoje cele i wspieraj dziecko w realizacji jego planów >> (pobierz planer)
Wywiad z dr. hab. Robertem Popkiem, laureatem Nagrody Fundacji Uniwersytet Dzieci 2024 >>
→ Interdyscyplinarnie, czyli jak? Opowiadamy o różnorodności zajęć na Uniwersytecie Dzieci! >>
→ Empatia jako kompetencja przyszłości – jak rozwijamy ją na Uniwersytecie Dzieci? >>
→ Smaczne i zdrowe… zajęcia z dietetyki >

Przeczytaj także

#Podcast #23 Joanna Juszczyk: Jak myśleć, gdy nie ma gotowych map? Rozmawiamy o nadopiekuńczości: dlaczego chcąc dać dzieciom to, czego sami nie mieliśmy, odbieramy im możliwość nauki na błędach. Poruszamy też temat wpływu technologii i mediów społecznościowych na rozwój. Czytaj więcej » Autor Liczba komentarzy Data wpisu 2026-04-22 Czytaj więcej #Podcast #22 Marzena Grochowska: Czy mózg służy do myślenia? Masz ochotę się ponudzić? To świetnie! W świecie, który podsuwa nam coś do robienia w każdej sekundzie, nuda wydaje się czymś… niewłaściwym. A co, jeśli to właśnie ona jest tym, czego najbardziej potrzebuje Twój mózg? Czytaj więcej » Autor Liczba komentarzy Data wpisu 2026-04-08 Czytaj więcej #Podcast #21 Szymon Ziobrowski: Czy umiemy wagarować? Polacy pokochali chodzenie po górach. W ubiegłym roku na szlaki Tatrzańskiego Parku Narodowego wyszło 5 milionów turystów! Posłuchaj rozmowy z dyrektorem TPN i dowiedz się więcej o programie „Tatrzańskie Wagary”. Czytaj więcej » Autor Liczba komentarzy Data wpisu 2026-03-25 Czytaj więcej